2005/09/30

10/04/05 "Extraordinary Machine"
Extraordinary Machine / Get Him Back /
O' Sailor / Better Version Of Me /
Tymps (The Sick in the Head Song)/
Parting Gift / Window / Oh Well /
Please Please Please / Red Red Red /
Not About Love / Waltz (Better Than Fine)
(Choc i tak wolimy wersje demo...)
2005/09/29
Nigdy nie moowil o przeszlosci. Dokad siega nasze drzewo. Jak pradziadek w AK walczyl. Jak go zamkneli. Jak wszystko stracil. Jak dziadek do partii sie zapisal. Jak pradziadek nowa zone znalazl. Jak umarl, a jego syn zadnej lzy z siebie nie wydobyl.
Nigdy nie moowila o przeszlosci. Dokad siega nasze drzewo. Jak pradziadek byl bogaty. Jak obie wojny przezyl, a potem umarl bardzo wczesnie. Jak dziadek zostal sam z jedna krowa w wieku lat 14stu. Jak stracil las i w mundur go ubrali. Jak nigdy juz z 7giem rodzenstwa do jednego stolu nie usiadl.
Oto kim jestem.
2005/09/28

Zakochany w manekinie. Koldra, ktoora ozywa. Odzyskiwanie kobiet za pomoca pukli odcietych wlosoow. Lektor Kinoteki Narodowej. Kobieta oddajaca krew do Bosni. Para placaca sasiadom, zeby patrzyli jak sie kochaja. Nienawidze muzyki w windach. 60cio letnia kobieta w fotelu obok.
Szalenstwo jest w nas.
Dlaczego mam siedziec z lokciami na stole?? To nie zatrzyma swiata nawet na chwile. Kula wciaz bedzie sie obracac i obiegac. Noc nadejdzie i tak. Zima i tak nadejdzie. Chocbys wylysial, utyl albo umarl. Nie zatrzymam tej bomby lewa reka, nie dotkne twojego czola, gdy bedzie zbyt cieple. Mnie tu juz nie bedzie. Bo gdybym miala stac w miejscu zaczelabym sie cofac. Choc nie zmienie koloru wlosoow twoja lewa noga juz nie nadazy. Musialbys zgarbic plecy i wskoczyc do mojej roozowej rakiety. Kochanie, juz po roztopach...
2005/09/27
Taka pusta i zmeczona. Plakala caly ranek, potem zaparzyla kawe.
Nowa srebrna sukienka, nowe zamszowe buty.
"Czy oni sie rozstali??" Cztery betonowe slupy przebily jej serce.
Tak jak stala upadla i pobrudzila sukienke.
Bo na innych stacjach metra wciaz wysiadali.
Bo reprodukcja Lempickiej zamiast kanapy.
Bo jego kolekcja Johna z Paulem.
Bo kawa w ekspresie. Bo feng-shui.
Mieli przeciez cztery dlugie rece, cztery dlugie nogi, a wciaz pragneli czego innego. Slupy wyrwala z serca, buty ujela w dlonie, zakasala sukienke.
I przeszla na druga strone. Ulica jeszcze taka pusta.
2005/09/25
Wyborowa dzis jest niedziela. Prosto z dworca wleczemy sie do urn. Znowu na kacu, zmasakrowani mdla agitacja. Dobici slowami, porazeni twarzami z plakatoow. Dona narzeka, ze splynal jej make-up, Eda boli krzyz i lewa lydka, a ja wciaz wloke za soba plecak i karimate. Oto jacy z nas patrioci. Niezlomni, niepokonani. Sala silowni, 2 stoliki, godlo i urna. Za urna sprzet gimnastyczny. Zazywni panowie poroownuja marki rowerkoow poklepujac sie wielkich brzuchach. Dona jak profesjonalistka; najpierw ustala reguly wyboroow z sasiadem za zielona kotarka, potem oddaje demokracji to co jej. Ja znowu gram w Lotto; na wielkiej bialej plachcie krzyzyk na chybil trafil. Genialna metoda. I jeszcze Cugowski na senatora. Wszystko, zeby tylko przestal spiewac. Ed streszcza wszystkim obecnym programy wyborcze. Zna zyciorysy. Wszystkich sprawdzil na liscie Wildsteina. "Bo LPR to sami faszysci!" Dona rzuca sie do urny i znika. Trzeba zdazyc przed koscielna uderzeniowa fala. I wroocic nietknietym.
2005/09/24
Message In A Bottle / Demolition Man / Spirits In The Material World /
Synchronicity II / The Hounds Of Winter / If I Ever Lose My Faith In
You / Driven To Tears / Heavy Cloud No Rain / Invisible Sun / Why
Should I Cry For You / Fields Of Gold / A Day In A Life(The Beatles cover)/ The Soul Cages/King Of Pain / Voices Inside My Head / When The World Is
Running Down / Roxanne
Encore 1: Desert Rose / Next To You / Every Breath You Take
Encore 2: Fragile
(Sting. Na polu, na trawie, z samolotami nad glowa, bez sieci. Z pokrewna dusza jeszcze bedzie czas. Pomaranczka.)
2005/09/21

10/24/05 "King of The Mountain".
11/07/05 "Aerial".
Oni tylko zakasali rekawy, zatarli czerwone dlonie i przeczesali wasy na czerwonych twarzach, mezczyzni w uzywanych koszulach, dawni bogowie, i trwalo to tylko chwile, choc mogliby przeciez i szybciej, kiedy wyjeli ja z blaszanego garnuszka calkiem juz ugotowana i taka slodziutka, jak apatia, neuroza, introwersja, depresja, paranoja, defloracja, penetracja, masturbacja, jak jej rumiane policzki, jak wstyd, jak ponizenie, jak zawisc i przemijanie, ach, jacy dumni z siebie byli, ich swad dopelnil dziela jak podpis malarza na arcydziele i to bylo dobre, wiec poprawili poplamione koszule i uscisneli sobie czerwone dlonie - oto jak powstala Maria, ale kto by sie spodziewal czegokolwiek innego.
2005/09/20
Mam juz tylko to jedno zdrowe serce. Wytrzyj buty zanim wejdziesz.
Albo do kuchni, w ktoorej leze na lezaku. Z kostkami lodu obok lewej reki.
Nie potknij sie o kota na terakocie. Nie zawiazuj sznuroowek na supel.
Nie przynos zlych wiadomosci. Nie dotykaj mojej lodoowki.
Zostawilam ci kawalek kielbasy i stolek. Przed nami taka czarna noc.
Czas odpoczac.
2005/09/18
I znowu wyladowalismy nad rzeka. Ciagle smierdzi i wciaz nosi kaczki. Siedzimy sobie na pozoolklej trawie. Dona w jarzebinowych koralach na szyi wirtualnie scala sie ze swiatem. Moja grzywka osiagnela juz stan alarmowy; bardziej skroocic sie nie da. Ed segreguje kolorami swiezo zrzucone liscie. "Kim bylismy w 1995 roku??" Dona robi sesje zdjeciowa swoim nowiutkim kaloszkom w kwiatki. Aparat cyfrowy w telefonie to nasz najwiekszy fetysz. "To byl swiatowy rok leginsoow." Usmiecham sie, bo zachood slonca strasznie razi w oczy. Ed rozpoczyna wyklad o prawdach subiektywnych. Ze jestesmy wypadkowa punktoow widzenia innych ludzi. Ja chyba wciaz musze byc punktem widzenia kolegi z podstawoowki, ktoory stwierdzil, iz jestem zbyt plaska. Taka karma. Ed mruczy ukladajac patyki wg dlugosci. Buddyzm go wykancza. Wciaz i wciaz ten niezakloocalny boski porzadek. Dostajemy flaszem po oczach. Taki maly, a jednak boli. Dona zatacza sie smiechem. Wyjadlismy juz wszystkie jezyny ze styropianowego pudelka, a chmury wciaz przetaczaja sie niebem. Taka idealnie bezkrawa niedziela. A my w niej. I rzeka wciaz smierdzi.
2005/09/17

April 15, 2005 Chicago, Illinois - Auditorium Theatre
Original Sinsuality | Father Lucifer | Mother Revolution | Yes, Anastasia | Apollo's Frock | Parasol | Mother
Tori's Piano Bar: Operator (That's Not the Way It Feels) (Jim Croce) | The Circle Game (Joni Mitchell)
Cars and Guitars | Space Dog | Marianne | Barons of Suburbia | Cool On Your Island | The Beekeeper
E n c o r e 1 : Honey | Sweet the Sting
E n c o r e 2 : Cloud On My Tongue | Ribbons Undone
Dziewczynka w niebieskiej sukience. Siedzimy obok siebie na czerwonych siedzeniach. Autobus cuchnie potem i wiejska kielbasa. Ona na kolanach oglada migajace pola. Jasne oczy. Kazdy jej gest zastyga w czasie. Fale skoory podczas usmiechu na podbroodku. Bo ona zaraz odejdzie. Za chwile przebije glowa szybe i zniknie. Ucieknie za zlotym ptakiem. Hebanowa dziewczynka.
Cholernie biale sciany. Wykrochmalona posciel. Blada skoora. Ona siedzi na drewnianym stoleczku tuz przy loozku. Jej malutkie paluszki glaszcza moje zmeczone cialo. Jaskrawe swiatla na suficie. Raz, dwa, trzy. Oni wyjmuja ze mnie spanachane narzady. Wycienczone zyly. Ukladaja mnie na nowo. A ona trzyma mnie za reke. Caly czas. Dopooki nie skoncza. Hebanowa dziewczynka.
Wspiala sie po balkonach. Zadnego leku, zadnego strachu. Po prostu wyciagnela swoje male ramionka i stalo sie. Teraz z twarza przyklejona do szyby stoi na mrozie. W zabielonym swiecie jej niebieskie kokardy sa jak zamarzniete w locie motyle. Mierzymy swoje rece przez szybe. Hebanowa dziewczynka.
Tak wyglada moja smierc.
2005/09/16
Kuchnia. Poozny wieczoor. Stare mysli smakuja najlepiej. Zimne masz stopy.
- Kim bys chciala byc gdys nie byla tym, kim jestes??
- Chcialabym nie byc.
Siedze na podlodze. Herbata jest goraca.
2005/09/15
"Nie wie, kto byl pierwotnie wlascicielem kurtki. Nikt nie zglosil sie po nia po imprezie, wiec stwiedzila, ze na niej dobrze wyglada.
Ma napis: POCALUNEK, a ona nie lubi sie calowac. Ludzie, kobiety i mezczyzni, moowili jej, ze jest piekna, ale ona nie ma pojecia o co im chodzilo. Kiedy spoglada w lustro nie widzi wcale patrzacego na nia piekna. Tylko jej twarz.
Nie czyta, nie oglada telewizji, nie kocha sie. Slucha muzyki. Wlooczy sie ze swoimi przyjacioolmi. Jezdzi na rollercoasterach ale nigdy nie krzyczy, kiedy spadaja, albo skrecaja, albo sa do goory nogami.
Jesli jej powiesz, ze kurtka byla twoja ona tylko wzruszy ramionami i odda ci ja. Nie zeby ja to obchodzilo. W ogoole."
Hi, Neil!
2005/09/14
Ona bedzie ssala twojego papierosa przez caly tydzien. Bo to wszystko,
czego po tobie oczekiwala.
Ona i jej Swiety Gral.
A ty bedziesz do niej moowil. O kosmosie. O wszystkich cialach
niebieskich. O planetach. O planetoidach. O gwiazdach.
O zlotych olbrzymach i czerwonych karlach.
O mglawicach planetarnych nad twoim domem.
O lwich paszczach w twoim ogrodzie.
O czerwonej boazerii na przedpokoju. O twojej zonie i pierworodnym synu.
O ostatniej plycie Iron Maiden. O goracej czekoladzie.
O snach, w ktoorych unosisz sie na bitej smietanie z rodzynkami.
Ona wstanie od stolu. Tuz po tym, jak wylize ci popielniczke.
2005/09/12
1. Radiohead - I Want None Of This
2. The Coral - It Was Nothing
3. The Zutons - Hello Conscience
4. Elbow - Snowball
5. The Magic Numbers - Gone Are The Days
6. Maximo Park - Wasteland
7. The Go! Team - Phantom Broadcast
8. Emmanuel Jal - Gua
9. Keane and Faultline - Goodbye Yellow Brick Road
10. Kaiser Chiefs - I Heard It Through The Grapevine
11. Bloc Party - The Present
12. Hard-Fi - Help Me Please
13. Belle and Sebastian - The Eighth Station of the Cross Kebab House
14. Tinariwen - Cler Achel
15. George and Anthony - Happy Christmas, War Is Over
16. Gorillaz - Hong Kong
17. Babyshambles - From Bollywood to Battersea
18. The Manic Street Preachers - Leviathan
19. Razorlight - Kirby’s House
20. Damien Rice - Cross-eyed Bear
21. Mylo - Mars Needs Women
22. Coldplay - How You See The World No.2
W Ikarusie juz nie jest przyjaznie. Dziewczyna musi nosic bron w tych czasach.
"Nie wygladaj, kochanie, przez okno, to juz nie jest bezpieczne".
Juz w Swietle nie ma schronienia. Kowboje w zbrojach, z gumowymi nabojami. Indianie w chustach, z czerwonymi ceglami.
Nie pozwool dziewczynie chodzic tymi ulicami, to nie jej walka.
Za oknem drawniane prety, za oknem niebieskie mundury. Wszystko powoli traci sens. Nie musisz sie nawet zastanawiac.
"Te male fiutki to jeszcze nie meskosc, kochanie".
Dziewczyna musi nosic bron w tych czasach. W Ikarusie juz nigdy nie bedzie przyjaznie.
2005/09/11

"Can somebody tell me now who is this terrorist
those girls that smile kindly then rip your life to pieces.
Can somebody tell me now who is this terrorist
this little pill in my hand that keeps the pain living
Can somebody tell me now am I alone with this??"
2005/09/10
Kazda religia ma swoja swiatynie, kazdy zbawiciel wymaga ofiar. Idziemy, wiec tacy wymuskani i wyprostowani. Piers wypieta, nawet Gruby Ed sie bardzo stara. Mija nas wystylizowany chlopaczek w slonecznych okularach na pool twarzy. Dona glosno mlaska z niesmakiem. "Gdzie sie podzial wiecznie modny testosteron?" Mijamy plujaca fontanne. Tak, to pewnie gazowana Evian. Idziemy noga za noga. Interesuje nas tylko fiolet, braz i flausz. Dona rzuca sie na sweter w paski i z piskiem ucieka szukac dodatkoow. Ed ziewa. Ostatnio schudl bardzo i wplywa to na niego destrukcyjnie. Ja prowadze dyskusje z torebkami na wieszakach. Zastanawiam sie nad zmiana komoorki, skoro nie miesci sie do zadnej... Dona krzyczy cos o zakietach, ale zaglusza ja techno z glosnikoow. Znowu znika pod lawina bluzek. Ed lapie mnie za lokiec i ciagnie na konsultacje. To ciezsze niz pokazy fizyczne: dwie identyczne koszule w paski i w ktoorej wyglada szczuplej?? Na szczescie dostrzegam bezrekawnik w kolorze mandarynek. Trzy duze kroki i siegamy Absolutu. Mamy dusze w rozmiarze XS, ale przynajmniej jestesmy tacy piekni.
2005/09/08
Lola Brazowe Oczy.
Jestesmy nad smierdzacym jeszcze latem jeziorem. Siedzimy pod zielonym parasolem. Zielonym lub niebieskim, o ile ma to jakies znaczenie. Spoceni faceci walcza z wiatrem. Odbijaja sie od lustra wody na brazowo. Omega odplywa. To nie ohydny Zwierzyniec w moim kuflu, ale chyba mozna bylo go kupic w ramach samoudreczenia. Pamietasz te male mysli miedzy nami? Cos o bialych sukniach. Politykach. Owulacjach. I pszczoly. Pszczoly Cie ukochaly. A ja nie chce zadnej zabic. Nawet dla Ciebie.
I nie moczymy nawet stoop.
To naprawde dziwne, jakie rzeczy pamietamy.
2005/09/07

"And we cover our lies with handshakes and smiles
And we try to remember our alibis
We tell lies to our parents, we hide in their rooms
We bury our secrets in the garden"
Skarb kibica.
Cztery nogi wystaja z bialego okna.
- Wiedziales, ze kit pachnie jak wloskie orzechy?
- Wiedzialas, ze ona wcale nie umarla. Po prostu stala sie bardziej niewidzialna. Tak naprawde to nadal idzie po drugiej stronie ulicy w ondulowanym chelmie .
- A podobno nikt nie traktuje mody z lat 80 zbyt powaznie.
Popoludniowa kawa.
2005/09/06
2005/09/05
Z pozycji lezacej:
Jeden taki dzien z TVN24 i potniemy sie papierem w kratke. Wersalka jest za twarda, by nie rzucic choc jednym kamieniem. Przynajmniej takiej wersji bedziemy sie dzisiaj trzymac.
Z pozycji balkonu:
Chociaz raczyli nam skosic jesienna trawe. W slonecznych okularach cpamy jej won, bo wiecej szczescia moze nas juz nie spotkac.
Z pozycji kawy na klawiaturze:
A tam wciaz tysiace podwodnych cial obchodzi swoje Swieto Pracy. W tle powiewa gwiazdzista flaga. I 9cio milimetrowa poprawka do konstytucji.
Z pozycji spacerowicza:
Dwie dziewczynki omawiaja na niebieskiej lawce sciezki dzwiekowe swoich pogrzeboow. Troche zbyt glosno i jedna z nich jednak za bardzo sie usmiecha.
2005/09/04
Stoisko alkoholowe. Jak zwykle spedzamy tam godzine. Dona mruga do faceta na woozku widlowym. Gruby Ed zaciaga sie wonia nowych addidasoow.
Wino wytrawne idealne do refleksji nad sensem zycia. I wino, i sens zycia najlepiej podwac w temperaturze pokojowej.
"Po co mi sens zycia skoro mamy niskie stopy procentowe??" Gruby Ed opiera sie o regal. Dona rozpoczyna ofensywe. Ja w zielonym swetrze z metka na grzbiecie nie rozstane sie zbyt szybko.
"Tokaj" Dona rzuca przez ramie. Regal Europa Poludniowo- Wschodnia.
Nie mam zamieru oddawac swetra. Wybitnie ladnie mi w zielonym. Gruby Ed rozpoczyna wywood na temat udzialu podatkoow w cenie paliwa. Ja juz jestem przy martini.
Dona maszeruje w kierunku sterty palet. Daje nam znaki, zeby nie czekac. Ed jeszcze raz wdycha zapach skoory i gumy. Chinczycy znowu odwalili kawal dobrej roboty.
Kupuje sweter i kupuje cos z Chile. Poddajemy sie trendom bez walki. Ed dorzuca jeszcze piersioowke na nieszczesliwa milosc Dony. Mowie, ze przeciez tym razem moze sie udac.
Ale to on ma karte, on tu rzadzi.
2005/09/03
Zurawie przylecialy dzis znad Rosji.
To tamta Matka Ziemia kocha nosic swieze ludzkie prochy.
Ona moowi: Tylko nie uzywaj slowa na B.
Nie trzeba ciagle myslec o tak brzydkich sprawach.
To ich surowe serca rozerwali na kawalki, nie nasza sprawa.
To ich matki pozbawiaja wciaz powietrza, nie nasza prawda.
Ja tylko podciagam biale podkolanoowki.
Idziemy podziwiac zurawi taniec.
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
There aint no easy way no there aint no easy way out
Its easy to fall in love when you fall in love you know your done
2005/09/02

Potrzebujemy rytmu.
Polaczone ze swiatem miedzianym drutem.
W czterech pokojach. Na brukowanych chodnikach. Na kanapie. Pod parasolem. Pod zamkiem. Podczas depresji zielonych stoop. Po reanimacji pijanej pszczoly. W pustych niebiosach.
Pepowina z ukladoow scalonych.
Potrzebujemy rytmu.
2005/09/01
15 lat.
"Snilas mi sie. Gralysmy w jakiejs sztuce. Bylas Szefem Milego Dnia."
Ciesze sie, ze wciaz jestes po mojej stronie. Zawsze.