Kiedys zajrzysz do srodka przez dziurke od nosa i wszystko zobaczysz. Pierwotniaki, drozdzaki i sluz. I krew, i mieso, i szpik. Niechcacy stanelam wtedy na murze. I chociaz muru juz dawno nie bylo, i getta juz dawno nie bylo, i wojny wcale nie bylo. Byla pora wpychania globulek do pochwy, smarowania, wyciskania, inhalacji. A Ty wciaz nie wracales, a ja tam stalam. I slina, i pot, i flegma, i kal. Cofnelismy sie do dloni na kolanach i starych, brudnych tapczanoow. W tych kilku chwilach kiedy Cie nie bylo.