2008/02/23
Zawsze chciala byc tak lekka, zeby moogl ja uniesc wschodni wiatr. Spakowalaby wszystkie lalki do plecaka i kolorowe kartki. Wiatr przeniooslby ja gdzies dalej. Moglaby kupowac pocztoowki, lizac znaczki i wysylac do mamy. Mama by mniej plakala i pozwolila innym zabrac rzeczy taty. Gdyby jej sie znudzilo moglaby po prostu poczekac na zachodni wiatr i wroocic. Moglaby puszczac kaczki na kamienistej plazy.
2008/02/19
"Dzisiaj mozesz mnie kochac", powiedziala maszerujac po trawie. "Dzis jestem trzezwa i nie przeciekam. Jest dobry dzien dla wlosoow". On sie usmiechnal. I nic nie powiedzial. Zmruzyl oczy. Przez zmruzone powieki latwiej bylo na nia patrzec. I nie bolaly go trzewia.
2008/02/18
Jezusa zawsze tutaj bylo pelno. Jak powietrza. Jezus na kazdej scianie. Na papierze i w drewnianych ramkach. Teraz doszly jeszcze suszone kwiaty i ciezkie zaslony. Kiedys dzieciom ciagle nogi i rece rosly. I zeby co chwila gubily. Teraz trzeba kupic makaron i odmoowic roozaniec. I dzien juz nastepny. Trzeba zaslony uprac i kurz z Jezusoow zetrzec. Dzien kolejny. I cisnienie spadlo.
2008/02/17
Kiedys to byla inna laka i inny zachood slonca. Stala twarza do rzeki i droga byla jeszcze zuzlowa. Jego juz nie bylo. Nie bylo wcale jego obgryzionych paznokci i polamanych papierosoow. I jego cialo gestnialo. Ona stala twarza do rzeki. Myslala o tym, ze przeciez mogla zdjac majtki, przeciez to tylko chwila byla. Teraz tez stala. Chciala schowac do kieszeni Kosowo, ale tam Twoja reka tkwila. Ciepla. I inna laka. I inne zachody slonca.
2008/02/14
Potrzebuje tlumaczki o glebokich myslach i pojemnych ustach. To takie proste. Kiedy schudnie i sie odkocha da ogloszenie w prasie.
"Od kiedy Cie poznalam nie ma w tym malym miescie miejsca na moje wielkie uczucia." Uslyszala to. Pomimo krzykoow i basoow. Klamalaby, gdyby powiedziala, ze nie. Ale za bardzo chcialo jej sie sikac, zeby moglo ja to ruszyc.
2008/02/05
Nie zniechecona oddycha nadal. Od 3 tygodni puchnie jej lewa piers. Czasem zapomina, ze tez sklada sie z atomoow. Tak jak biurko i pies. Zawiesila na suficie chmury. Zeby jeszcze przez chwile wszystko bylo transcendentne.
2008/02/03
Nikt nie chcial obok mnie usiasc. Zaczelam smierdziec tchoorzem, zamiast soba. Bo wyszorowalam uda gabka, bo stalam w przeciagu. Nie tak miala skonczyc sie nasza historia, Jerry Lee...
Kiedys rozcielam reke kawalkiem butelki. Tak naprawde kolorowym szkielkiem. Zielonym. Chcialam zobaczyc, jak wyglada krew. A przedwczoraj przestraszylam sie milosci. Tak po prostu.