2008/03/27
Trzeciego dnia odrastaja wlosy na lydkach, nic wiecej zwykle sie nie dzieje. Trzeciego dnia nie jest jeszcze za poozno na pigulke i przeprosiny. Nie mozesz dodac zsiadlego mleka do Malibu, nie powinienes zjadac starych jajek. Trzeciego dnia podnosisz sie bez mdlosci, trzeciego dnia przychodza czasem odpowiedzi. (Rozsiadaja sie w fotelu i bawia z Twoim starym psem.) Myslales, ze jestes madry i rozstales sie z nia trzeciego dnia dopiero. Trzydniowym chlebem zapchales brzuch wieczorem, po trzech dniach postu zapaliles papierosa. I padal snieg, od trzech dni dopiero.
2008/03/23
Skarbie, zabierz mnie na drinka. Ale takiego, co działa, w przeciwienstwie do tych, ktoore nie dzialaja wcale. Zabierz mnie na margarite. Zapakuj do walizki i wywiez do Moskwy. Ja ochronie Cie moim przeciwdeszczowym plaszczem i bede w ramionach kolysac. Zabierz mnie na margarite, Skarbie. Wytresuje Twoje robaki i zwilze roozowe usta. Zapakuj do walizki. Dodaj kostek lodu. Wstrzasnij.
2008/03/17
Nie musisz byc ani wiekszy, ani twardszy. Nie musisz miec bialych zeboow, ani medali za odwage. Nie musisz sluchac jej historii, ani ogladac z nia telewizji. Nie musisz jej rozumiec. Znac jej cyklu menstruacyjnego, ani kolegoow z podstawoowki. Nie musisz sie wcale starac. I tak kiedy tylko poczujesz sie bezpiecznie zapakuje Cie w pudelko po butach, albo postawi obok plesniowego sera. Nie bedzie Cie uzywac, nie bedzie Cie dotykac. Zapomni jak pachniesz przed zasnieciem.
2008/03/12
Po radzieckim szampanie stracilismy przytomnosc na chwile i obudzilisimy sie w nastepnym miesiacu, nastepnym razem. Ty zaczales nosic szary sweter, ja zaczelam malowac paznokcie na zoolto, Twoja matka przedawkowala antydepresanty. "Jak ten gwiazdor...". I powiedziales, ze jestem za miekka, zeby skoczyc. Ale ona przeciez nie byla wcale taka twarda a skoczyla i pociag sie nie zatrzymal. I ogladlismy te wszystki smierci doookola i zulismy gumy, i skakalismy po kanalach, ja schowalam czarna biedronke do pudelka.
Wiosna przyszla, nastepne wcielenie, odcinek 125.
2008/03/09
"chcemy, by tu wyroosł fiol, naprzood marsz, chcemy szol, chcemy cudoow, co wyleca z szafki.
po pracowitym całym dniu chcemy najprawdziwszy cud, chcemy sciagac barchanowe majty.
piekna jestes tak, ze szok, chce byc piekny jak Jude Law, chcemy z nieba kolorowe banki.
chcemy by pieniadze stracily w koncu sens, dzieci nasze uprawialy czary.
sciagac spodnie! sciagac majty! sciagac buty! sciagac rajty!
by zycie mialo jakis sens.
nie chcemy sie bez sensu snuc, niech cos wreszcie zwali z noog, chcemy w kosmos leciec jak Gagarin!"
B.Waglewski
2008/03/03
Wtedy zwykle przestaje jesc i zaczyna spac. Codziennie zapada w sen zimowy. W rooznych miejscach i w rooznych pozycjach. Najczesciej w czerwonym swetrze. Najczesciej nawet nie zima. Kiedy koc ja odcina od swiata przychodza smoki. Parza jej herbate i masuja stopy. Jeden z nich jest niebieski.
2008/03/02
Miala nadzieje, ze ktooregos dnia po prostu umrze. Ze beda mogli zawinac go w jakies worki i zakopac. Miala olbrzymia nadzieje, ze gdy go ziemia przykryje to krzyk zniknie. Nie bedzie zadnego dzwieku, zadnego halasu. Zadnych sloow i przeprosin. Bedzie prooznia. Niebieska i doskonala. Czasem sie o to modlila.