2008/01/29

"(How can I explain) I need you here and not here too..."
2008/01/26
Na chwile jakby poznikaly wszystkie sznurki miedzy balkonami i jakby promy pomiedzy wyspami przestaly kursowac. (Na Twojej wyspie zawsze bylo wiecej drzew.) Lezalam z glowa pod koldra i czekalam, az minuty mina mnie i juz nie wrooca. I robilam sie spiaca, i zrezygnowalam z jedzenia. Chcialam bez kapieloowek i czepka utopic sie w bawelnie i kurzym pierzu. Nie przychodzily listy w butelce, minuty mijaly.
Jak wstalam zgolilam brwi.
Chcialam ogolic sie cala.
2008/01/21
Kiedys zjadlam zielone jablko razem z ogryskiem i mialam nadzieje, ze wyrosnie we mnie wielka jablon. Kiedys mialam w zwyczaju myslec calkiem sporo. I drylowac wisnie latem. Ostatnio wywachalam 22 ksiazki. Litera po literze. Nie zapamietalam tresci. Wolalam napisac poemat na czesc Twojego jezyka.
2008/01/17
Tak wczesnie nie powinien zapadac zmrok. Nie powinny sie budzic zielone stwory. Leze. Leze i nasluchuje. Kiedys sie nie balam, teraz leze. Nie zamykam oczu. Za sciana ktos siorbie. Leze i nie zamykam oczu. Za oknem jeszcze jest glosno. Juz ciemno, ale jeszcze glosno. Leze. Z twarza w strone drzwi leze. Klamka sie nie rusza, podloga sie nie rusza. A ja leze. Tutaj nikt wiecej nie oddycha.
2008/01/11
Niebo pomalowali akwarelami. Palcami. Pomiedzy zooltym a roozowym. Jeszcze przed lezakowaniem. Poprzecinali papierowymi samolotami widok za brudna szyba. Tego dnia, kiedy blond dziewczynka w niebieskiej sukience nie przyszla. Rozplynela sie i zakrzepla na bawelnie. Smierdzacy menel oparl sie o moje ramie i jechalismy.
2008/01/06

Noca wlooczyla sie ze swoimi kumplami. Dla nich nie musiala malowac paznokci, ani wkladac koronkowych majtek. Rozgrzewali sie z jednej butelki. Moowili glosniej niz inni i inne rzeczy zupelnie. Czasem zadzierala glowe i zagladala ludziom w okna. Czasem potrafila skopac ich do nieprzytomnosci.
2008/01/03
On powiedzial, ze nie chce miec z nia dzieci, ani nawet kupowac pralki na raty. Wiec wyszla. Wyszla z ich wspoolnie wynajmowanego mieszkania, gdzie lodoowka jest jej, a jego ekspres do kawy. Pamietala ukucie, gdy powiedzial to samo kilka lat temu. Pamietala dokladnie, chociaz nie chciala tego samego. I parasolki nie chciala tez nosic w kwietniu. Teraz szla. I nie patrzyla w dal. Nie miala ochoty patrzec przed siebie. Patrzyla jak poruszaja sie jej buty. Mialy brudne noski.
2008/01/02
(wszystkie historie moglyby byc o nas. te pomiedzy wybuchami i pomiedzy koldra a przescieradlem.)