2007/10/27
"Wiesz jak to jest, gdy sie kogos kocha?
Najtrudniejsze, najgorsze, tak bardzo w stylu show Jerry Springer'a jest to, ze to uczucie tak naprawde nie mija nigdy. Jego czesc pozostaje w tobie na zawsze.
Teraz, gdy jest juz martwa stara sie pamietac wylacznie milosc. Przypomina sobie kazdy wyslany pocalunek, makijaz niezbyt fachowo przykrywajacy siniaki, papierosa gaszonego na jej udzie - te wszystkie rzeczy, ktoore jak jej sie wydaje, byly gestami milosci.
Zastanawia sie, co zrobi jej coorka.
Zastanawia sie, jaka bedzie.
Trzyma tort, teraz, gdy jest martwa. To ciasto, ktoore juz zawsze bedzie piec dla swojej malej. Moze nawet beda robic je razem.
Usiada, beda je jesc i beda sie usmiechac, we troje, a cale mieszkanie bedzie wypelnione miloscia."
Hi, Neil!
2007/10/25

Tak wygladalo zycie przed Toba. Byla sciana i byly jej usta i dlonie.
2007/10/23
Tej nocy, kiedy spadly gwiazdy i kiedy zabili niedzwiedzia wprowadzil sie do niej. Z narzedziami, czesciami zamiennymi i papierem sciernym. Myslala, ze moze jest za wysoka, a byla po prostu "za malo"...
2007/10/22
Dzis rano dzwonila Twoja zona. Nie moge juz dotykac Twojego telefonu, ani niczego do ust brac. Na obiad zrobila pieczen. Kazala Ci przekazac, zebys kupil wino.
2007/10/19
1. Cos sie stalo na swiecie: moje imie / jak w mece ktos wykrzyknal, /ktos liscmi szelescil na ganku, / zasnac nie moogl, przewracal sie z boku na bok. / Uczylam sie nauki rozstan: /nauki odroozniania boolu choroob / od boolu tworzenia (ktos pisal / do mnie listy i rzucal je do pieca, / nie konczac zdania). Ktos czekal / ode mnie gestu, lecz milczalam: / uczylam sie nauki rozstan."
2. ... nie powiem, nie, jeszcze nie powiem, powiem dopiero duzo poozniej, za miesiac, a raz powiedziane bede powtarzac niemal co chwile: z braku innych pojemniejszych sloow - kiedy nie ma cysterny zdolnej wyczerpac bezdenna studnie, pozostaje tylko raz po raz opuszczac i wyciagac to samo dziecinne wiaderko - monotonia powtarzania, skrzypienie zurawia: kochamcie.
Oksana Zabuzko
2007/10/16
To minelo, minelo, minelo i nie wrooci, nie wrooci, nie wrooci.
Wszystko, co na obrazkach i bez duszy, i plaskie, i pozoolkle, i w starym pudelku po butach na szafie upachane. I pod folia, i w lateksie, i z cellulitem. Teraz siedzi pomarszczone w pokoju obok, w fotelu i oddycha. (Oddycha i oddycha, i oddycha.) Czasem tez nuci, zaklada noge na noge, kolano na kolano, zmywa naczynia, wlosami odplyw zapycha i pierdzi, marudzi i po dupie sie drapie. I za reke trzyma, gdy cisnienie tak skacze.
(To juz bylo i bylo, i bylo.)
2007/10/15
Na plastikowych siedzeniach rozmawiaja o cipkach i chujach. Rozmawiaja o nowych spodniach i o starych mordach. Wymieniaja plastikowe opaski i aparaty na zebach. Nie kasuja biletoow. Nie pija i nie pala. Nigdy nie pachna tak samo.
Bede liczyc Twoje oddechy dopooki nie znikniesz. I skurcze miesni w lewej rece, a potem w prawej. Policze czarne kropki na brodzie i cienie na suficie. Nie zasne.
2007/10/12
Nie karmisz jej i nie podlewasz, i ona zamarza owinieta wokool slupa. I zamarza na przystanku. I rekawiczki zerwaly jej sie ze sznurka i zasnela tylko kocem przykryta.
Ty bylas wtedy ogladac migajace swiatla noca. Wypilas butelke wina i splunelas.
2007/10/08
Krazyla po lesie. Dookola caly czas te same drzewa; wciaz dobrze pamieta ich zapach. Zanim dotarla do szosy i zobaczyla niebo, Pan Uzyj-mnie zaplatal sie w bluszcz. Minela go bez slowa. I strach nie przyszedl od razu. Dmuchane zwierzeta trzymaly ja za rece, a ona modlila sie o to, zeby zaczac krwawic. Cala noc i caly poranek.
2007/10/04
Ty i Sara poszlyscie wczesniej spac, my z dziewczynami poszlysmy szukac zupelnie nowych pocztoowek. Chlopcy uzywali tylko kilku sloow. Ciagle goowno, szok i horror. My pilysmy wino na parapecie rankiem i wiedzialysmy duzo wiecej. I wiedzialysmy, ze ejakulacja nie jest tylko jego. I widzialysmy skad idzie uderzeniowa fala. Ktooras chciala usiac dzis na parapecie, ktooras podcinala sobie zyly znoow na schodach. Sara dostala dzien wczesniej nowe kolczyki. Kazalysmy jej je spuscic w toalecie.
2007/10/03
2007/10/01
(Wszystko sie powtarza.)
Zalepione oczy, zagrabiale dlonie i kaloryfer. Puste butelki, zaklada sukienke, zaklada pantofle. I kawa w przelyku, zabiera klucze, i znoow ktos obszczal jej klatke. I drzwi znoow otwiera, i cialo odslania, i czasem ktos je wieczorem odwiedza. I czasem na goorze, i czasem na dole, i straca znoow popiool, znoow krwawi tak samo. I mija noc, i mija dzien, i mija niebieskie ja volvo, i slina. I dieta, i kawa, i klucze w torebce, ktos mooglby ja dzis potrzymac za udo. I znoow byloby cieplo, i znoow byloby mokro, i znoow moglaby odkleic usta od szyby.
(Wszystko sie powtarza.)