Mooj wewnetrzny glos zginal tragicznie i nagle w wieku szestnastu lat (On mial wtedy szestnascie lat i ja mialam wtedy szestnascie lat). Jak to sie stalo, spytacie? Umarl wtedy chyba mooj Boog Jedyny Adam K. i pojawily sie jasnoniebieskie demony (gloownie we flanelowych pidzamach i odciskami na twarzach po pomietej poscieli). Wczesniej mieszkaly w pralni nad nami , stukaly noca pantoflami i w wielkich wannach z mnoostwem piany sie calymi dniami kapaly. Mooj wewnetrzny glos zginal, tragicznie zginal, pod warstwa kurzu, bez tlenu, ja porozsylalam listy goncze, wyznaczylam nagrode, konkurs auditele oglosilam. Czekalam wraz z demonami i Margarita (myslalam, ze zbiegl, ale powrooci). I czas plynal i wiatr hulal w srodku. Glos wcale do rodzicoow nie pisal. Nie wysylal pocztowych kartek, smsoow, ani listoow w butelce. 23 stycznia stracilam nadzieje, zaczelam malowac usta.