2006/11/29
Za duzo pije. Jakby swiat zalezal od plastikowego kieliszka na stole. A swiat zalezy od Billa. Bo Bill zjadl Firefoxa i dwie maslane buleczki. I od autobusoow, gdy zapadaja sie w asfalt i nie przyjezdzaja. I od nowego serca dla malego chlopca. I jeszcze od pana od automatoow z kawa, i od pani pogodynki. I od panoow, ktoorzy zasiadaja do stolu z wielkimi chustami uwieszonymi u tlustych szyj. I maja wielkie menu. I ciagle jeszcze nie umieja czytac.
2006/11/26
Glowe rozcina na pool wielki mlot, oto dzwiek i oto migrena. I chuj, bo nic mi sie nie chce. Jej toporne cialo sie wygina, z topornego ciala wyplywa pot, spoodnica odslania toporne, pociete uda. Pamietam ja. Kiedys zajrzalem do jej srodka. Zawsze uciekam, bo bieganie mnie relaksuje. Do monopolowego i z powrotem. Czasem rozbijam sie o betonowa sciane. Czasem mija mnie sasiad z pudlem. Czasem widze jak tlucze zone. Twooj nowy chlopak, Inhalator, maluje sciany za pieniadze. Za pieniadze kupuje crack, ale ty nie bedziesz go osadzac. Ich ostatnia plyta sluzy Ci za podstawke pod kubek z herbata. On poparzyl sobie twarz Liptonem. Glosny smiech, ktos poplamil dywan winem.
2006/11/23
Wszystko mnie oslabia. Szczegoolnie, gdy pogoda, gdy brak slonca, gdy chlopcy w pomaranczowych kamizelkach zamiatajacy liscie ogladaja moje nogi. Dobijaja mnie panny, z ktoorymi sie prowadzasz, i ktoorym stawiasz piwo, i ktoorym wsadzasz lapy w majtki. Rozklada mnie brak nikotyny rano i czarny sweter H&M, ktoory rozwleka sie w praniu. I gdy kaloryfery znowu przestaly grzac, i gdy deszcz przestal padac, i gdy wroocila wiosna, i gdy zgubilam kolejny pek kluczy. Wkurwia mnie Twooj nowy dzwonek i gdy moowisz, ze na pewno mam okres.
2006/11/22
2006/11/20
Byla zakochana cale 3 dni na tylnym siedzeniu busa. On wczoraj tylko minal jej lewe ramie. Spodnie nadal smierdza, jej wlosy nadal smierdza, dzieki temu wczoraj wcale sie nie konczy.
2006/11/18
Moge ci opowiedziec o tym, jak bardzo sie nie zmienilam. (Na poolce wciaz ten sam zestaw kaset, na stopach wciaz ta sama para butoow.) Jak bardzo mnie nie bolaly te wszystkie nieudane milosci. Jak ciagle latwiej jest sciagnac bluzke niz oddac komus swoje szuflady. Jak czesto placze suply na przerwanych sznuroowkach.
Ty mi opowiesz o swoich krootkich wlosach. O tym jak bardzo nie zmienilo sie Twoje okno. (Tylko drzewo strasznie uroslo.) O tym, gdzie kupilas ten cudny brazowy zakiet, o tym jak czas wciaz dziala na nasza niekorzysc i jak on ma na nazwisko.
Do herbaty zjemy ciastka z cukrem. Bo nigdy nie jadlysmy razem ciastek z cukrem. Ja juz wiecej nie powiem, co o tym wszystkim mysle.
2006/11/17
"I'm sitting on the roof of my house,
With a shotgun and a
six-pack of beer, six-pack of beer, six-pack of beer.
The newscaster says that the enemy's among us
As bombs explode on the thirty bus.
Kill your middle class indecision,
Now is not the time for liberal thought."
bloc party "a weekend in the city".
2006/11/14
O tej porze roku zawsze bola zeby. Za dlugie rzesy odbijaja sie na goornych powiekach. Mgla wolno opada, po zmroku na osiedlu smierdzi wsia. O tej porze roku zaczynam chudnac i wlosy wypuszczac. Oplatuje sie czerwona angora, stopy w sool wsadzam. O tej porze roku nie glosuje za wyborem. Jem drozdzoowki z kapusta i zatykam sobie uszy. O tej porze roku Ty zawsze marnujesz ze mna czas, ja robie na drutach roozowe rekawiczki. O tej porze roku jezdzimy autobusami. W rooznych kierunkach.
2006/11/12
On umarl na wojnie za jakas wielka sprawe, a ja znowu uchlalam sie wisniowym winem. Na moje loozko upadlo chude, zmeczone cialo i lezalo. Cala noc wyplywaly z niego jeki, i plyny tez wyplywaly. I na boki sie przewracalo. Jego cialo milczalo. Chyba postawia mu jakis pomnik, bo za wielka sprawe umarl. Ja moze kupie mu wieniec. I kefir.
2006/11/05
Nie moge, bo zaschlo mi w ustach. Opowiem Ci zycie w 30 sekund. Jej glowa na klozecie, butelki wina, zoolte slonie, deszcz zmyl snieg za oknem, herbata. Zatyka oddech, wysusza usta. Jest noc, potem dzien i noc coraz dluzsza. But za butem, noga za noga, siedzimy, jest cicho, jest ciemno. Kafelki w kiblu smierdza kielbasa. Ona przeczyscila sobie trzewia, wyplynelo z niej, wpadlo do rur, razem z biala plomba. 12 minut temu nie wiedzialam jak bardzo masz owlosione uda. 12 minut poozniej nadal nie bede wiedziec jak masz na drugie imie. Naprawde zaschlo mi w ustach. 30 sekund. Snieg splynal z ulic, nic nie zostalo.
2006/11/01
Lubie gdy ludzie chodza po ciemku ulicami, latarnie swieca na pomaranczowo. I jest zimno. Lubie twoje niebieskie skarpetki i lubie widziec ja taka skrepowana, gdy ludzie na nia patrza, i gdy maluje usta na roozowo. Lubie na ciebie patrzec, gdy moowisz, ze nie ma duszy, nie ma smutku, nic nas nie dotyka. Wzdychasz. Siedzisz i wzdychasz. Potem wstajesz i pozerasz kawalki kroow. I znowu wzdychasz, gdy mnie widzisz. Lubie patrzec na pulsujace zyly. Lubie patrzec na pulsujace swiatla. Zamykac oczy i ogladac czerwone plamy. Kiedy bylam mala napisalam ksiazke. Nigdy sie nie skonczyla.