Znowu poszlismy nad rzeke. Ja przeintelektualizowana, Ty znowu splukany. Papierosy w twarze i tak maszegujemy pomiedzy rzeka a jej korytem. Czyli pod woda brazowa. Zacmienia nie ma, kawy nie ma, sensu nie ma. Mozemy sie dzis wyjatkowo trzymac za rece. Facet, ktoory traktowal koty wrzatkiem zawinal sie tej zimy. Mozemy za to wypic. Ale Ty wolalbys za to, ze zaczela krwawic, ja bym wolala za nowe buty. Tak wiec bez picia i bez zacmienia. Spotkamy sie za rok moze. Kiedy jusz bedzie albo lepiej, albo gorzej. Generalnie to szkoda, ze nawet sweter to mi wyszedl za duzy.
ROZkwitloO. 01:03
2006/03/28
Przed podwieczorkiem powinna jeszcze troche powalczyc o wasza niepodleglosc. Kiedy jusz ukryje mgle w filizance, powykleja ramiona plasterkami, pomaluje usta na czerwono. Ona pomaluje usta, a ty na lewym policzku bedziesz mial odbita fale. Moze Ci kupic flagi i pool litra woodki. "Jednak umiemy widziec przez mgle".
Nagotowala ci obiadu na caly tydzien. Caly dzien miala zakasane rekawy, zadarta spoodnice i pot sie lal z czola. Caly czas myslala tylko o Tobie, az nimowolnie na dwa kawalki sie dzis rozpadla. Wie, ze dla Ciebie nie warto jest umierac. Tyle, ze jeszcze cala Twoja podloge musi wyszorowac.
Jeszcze nie jest kobieta. Nie ma kobiet bez wlosoow i bez blyszczykoow do ust. Sa tylko wypchane myslami worki ze skoory. One Was widza jakby wyrazniej. One nigdy nie dadza Wam sie dotknac. Tak bedzie.
ROZkwitloO. 12:05
2006/03/27
"Nie ma snoow snionych wspoolnie." A szkoda. Bo gdy cie jusz nie bedzie, gdy cie zamkna w pudelku, gdy ziemia brazowa przysypia to wolalabym snic twooj sen. Moglibysmy sie spotykac przy tej niebieskiej laweczce, w tym parku, pamietasz?? Niebo by bylo bezchmurne, mruzylbys oczy co chwile, pachnial woda kolonska, moowil mi o pilotach, jadl taka duza bulke z serem...
ROZkwitloO. 23:53
2006/03/22
Do swiat powinno sie z nas cos wykluc. Wypelznac z owodni, powstac z bialka. - powiedzialam ci wieczorem. Ale rano juz wiedzialam. Wydalam sie sobie nawet troche wyzsza. Zmienil sie zapach pod pachami i na skroniach, nawet mooj swiecony krzyz zelzal tego ranka. "Kto wie, co dzieje sie w lustrach za naszymi plecami??" Ty bys znal odpowiedz.
ROZkwitloO. 19:34
2006/03/20
"Snilo mi sie dzisiaj, ja w czarnej i obcislej sukience, placze i wygladam tak pieknie, jestem na twoim pogrzebie, chcialabym cie nienawidzic..."
ROZkwitloO. 00:12
2006/03/18
J.C. moowil, ze niedlugo umrze. Siedzielismy sobie w przytulnej knajpce, cieplutko, a na dworze znoow pizdzi. A tam fajeczki, wineczko, a on, ze koniec jest bliski. "Kochanie, poczekajmy do premiery nowego Radiohead". A on na to, ze nowy Morrissey mu wystarczy. Ze te fajeczki, wineczko, Morrissey i mooglby chciec zatrzymac czas. I to oznacza koniec. Ze nic dobrego juz nie moze nadejsc, ze nie ma juz na co czekac, ze czas odejsc. J.C. lubi dramaty, wszyscy to wiedza. J.C. kochamy wszyscy. Prawdopodobnie porwiemy mu rekawy koszuli, zeby nas znowu nie opuszczal. Albo przekupimy wineczkiem cudownym. Jak zwykle o tej porze roku.
ROZkwitloO. 18:34
2006/03/17
Oto jak ja widzisz. Musiala sciagnac ci okulary z nosa i wsadzic glowe w lustro. Za duzy nos, za plytka dusza. Jej nooz tnie tuz przy skoorze, jej glos utyka w plastikowym kubku. Wez ja na zakupy, nakarm winem, watle ramiona otul szalem, traf w nia rzutkiem. Ma zielone kalosze, ktoore uwielbiasz. Ma twoje tajemnice schowane. Mozesz widziec ja w kolorze, idzie wiosna.
ROZkwitloO. 23:14
2006/03/14
Znowu nie moge wyplatac sluchawek z wlosoow. A Ty znowu tak stoisz i gapisz sie na mnie. On znowu ugrzasl pomiedzy odstajacymi lopatkami. To juz cala wiecznosc. Moje czarne dymy znow dla Ciebie. Ktos puka?? Ktos znowu przebil Twoja skoore. Zapach ud i Twoja ogolona glowa. Znowu... On znowu karmi ja ta gorzka czekolada. Ona juz bez niego nie istnieje. Znowu szukal pod lawka w kosciele. Nie bylo. Jej wlosy na bialych kafelkach. Znowu nie moze sie odnalesc w tym szklanym odbiciu. Nasza gwiazda zawsze byla tylko czerwonym karlem. Ale Twojego imienia znowu nie zapomne... Zrobil dla niej rame z wisniowego drewna. Znowu bedzie musiala go kochac. Jakiekolwiek palce sa mi tu dzis potrzebne. Musze w koncu wyplatac te sluchawki z wlosoow.
ROZkwitloO. 22:18
2006/03/11
Mozesz sobie nie wierzyc w marcowy snieg, on i tak nas pokryje. Czy tego chcemy, czy nie. Tylko 2 minuty i juz bede pachniec Toba. Bedziemy lezec na podlodze, bedziemy znowu nie-rozmawiac. Potem Twoje "Herbata bez cukru, ale z cytryna dla Ciebie??". I wtedy wlasnie umre. Juz znam poczatek, srodek, no i ten marcowy snieg. Juz wiem, ze swoje zlote mysli pogubiles w metrze. Juz wiem, ze tym razem bede trzymac sie powierzchni. Albo oddam Cie za bezcen.
ROZkwitloO. 11:24
2006/03/08
Ona juz wie. Na metalowym krzeselku to musiala byc smierc. Tak jak teraz bedzie nowe zycie. Bedzie musiala obciac wlosy, otworzyc zyly i skoore, i pozwolic sie wypelnic. Juz nigdy nie bedzie patrzec na ich piersi w ten sam sposoob. Oczywiscie, jezeli przezyje. Czasem widzi go przez okno. Jak przepasany ploociennym workiem sunie chodnikiem. Jak uderza laska w ziemie. Jak poprawia okulary. Czasem zasypia pod jej drzwiami. Tak wyraznie slyszy wtedy jego sen i drapanie. Czasem nawet ja to wzruszy, jednak potem zawsze odwraca sie na drugi bok. To kogo trzyma w szafie jest pomiedzy nia a jej szafa. Nie zagladaj, nie wesz, nie niuchaj. Kupuje buty jakie chce. Jest taka jaka chce byc. Nie wazne, czy nalozy szpilki, czy bedzie chciala miec dzieci, czy rozkraczy sie przed toba na 2giej randce. Nie musi udawac, jesli nie czuje sie z tym dobrze. Nie obchodzi jej, co o niej myslisz. Po prostu nie musi.
ROZkwitloO. 22:39
2006/03/07
MADE IN POLAND rez. P. Wojcieszek
"Kim jestem??"
(to jest wrzask. ale przynajmniej wiem, kim nie jestem.)
ROZkwitloO. 22:53
2006/03/05
Return to the Cookie Mountain Playhouses / I Was a Lover / Province / Snakes + Martyrs / Wolf Like Me / Tonight / Dirty Whirlwind / A Method / Let the Devil In / Blues From Down Here / Wash the Day Away
ROZkwitloO. 17:10
2006/03/03
Raz na jakis czas trafia ci sie naprawde idealny papieros. Wszystko jest wtedy idealne, smak, moment. Oczywiscie pozostale 99% zawsze smakuje jak goowno. A poranek zawsze przychodzi w tym najmniej oczekiwanym momencie. Tak jak upomnienia i cholerne boskie oswiecenie. Nagle sie budzisz i spod koldry wystaja 4 stopy, i te wszystkie klamstwa, ktoore polkniesz przy sniadaniu. I nigdzie nie mozesz potem znalesc kawy, i znowu nie wiesz, po co rzucilas palenie. I mozesz wracac do domu na piechote, mozesz czekac na odwiezienie, mozesz znowu wroocic z kacem. Raz na jakis czas jestes w stanie w przeciwslonecznych okularach zniesc caly, dlugi dzien, uniesc na barkach wszystkich swoich przyjaciool, a w nocy w koncu zamknac oczy. I nastepnym razem jest juz jakby latwiej...
ROZkwitloO. 14:47
2006/03/01
- Gdy nie mozna czegos zmienic, trzeba to zniesc. - Jak dlugo? - Jak dlugo dasz rade sie utrzymac... Tyle, ze tu nie ma lejcoow...