Taka pusta i zmeczona. Plakala caly ranek, potem zaparzyla kawe. Nowa srebrna sukienka, nowe zamszowe buty. "Czy oni sie rozstali??" Cztery betonowe slupy przebily jej serce. Tak jak stala upadla i pobrudzila sukienke. Bo na innych stacjach metra wciaz wysiadali. Bo reprodukcja Lempickiej zamiast kanapy. Bo jego kolekcja Johna z Paulem. Bo kawa w ekspresie. Bo feng-shui. Mieli przeciez cztery dlugie rece, cztery dlugie nogi, a wciaz pragneli czego innego. Slupy wyrwala z serca, buty ujela w dlonie, zakasala sukienke.
I przeszla na druga strone. Ulica jeszcze taka pusta.