Kupilam zielony terminarz. Caly tydzien ukladam plany na zycie. Organizuje dusze. Wypelniam godziny. Robie tabelki i statystyki. Do 21wszej jestem zajeta, a poozniej wciaz sie starzeje. W czarnym zakiecie. A wolalabym zostawic cialo na dachu. Na nagrzewanie. Odpoczywanie. Rozlozyc ramiona. Pode mna czarna papa. Taki raj. A tu tylko znowu windy.