Gdy plona ulice, niebo Paryza znowu bedzie czarne. I ognista woda w moim gardle. I nasze strategie omawiane na kanapie w paski. I szare szczury ustalajace rytm. I Swieta Dziewica na podwyzszeniu. Nie zadzwonie do Ciebie wiecej. Ani dzisiaj, ani po zmartwychwstaniu.