Ich kolorowe twarze, jasne oczy, czerwone uszy, wygiete usta. Przeslizguja sie pomiedzy budynkami, ocieraja o siebie, obwachuja nawzajem. Dotykaja skoory, liza usta, podaja sobie konczyny. Zamknieci w metalowych pojemnikach na substancje tocza sie ulicami. Stoja gapiac sie w swiatla, ogladajac afisze, mamlac bilety w spoconych dloniach. Waza, mierza, produkuja. Czy oni jeszcze nie slyszeli??? Ze spadal szybciej niz by sie to moglo wydawac. Ze wcale nie byl taki wypukly lezac na betonie. Ze mial bokserki w biale paski.