Jest rano i jest zimno. Kuchnia smierdzi potem i kawa. A on znowu jest 2 papierosy do tylu. Ma tylko bose stopy i za dlugie paznokcie. Ale to jej glowa jej cialo jej dom. Jej filizanka z brazowym napojem. Jej zeby jej pestki jej miazsz. I jeszcze znowu leje, chociaz jest zima. Ta woda. Wyprowadza ja z rur. Wyprowadza ja z ciala. On jest juz tylko jeden papieros w plecy. Byle do poludnia.