Wszystko zamiotlam pod brazowy dywanik. Szkarlatne mysli, roozowy szalik i twoje dlonie. Nie przyszlam tu dzisiaj na terapie. Nie beda mnie przeswietlac, nie beda grzebac w zebach. Nie uslysza zadnych szeptoow (wszystkimi wytapetowalam pokooj). Moje rzeczy pozostana moje. Twoich rzeczy, obiecuje, nie popsuje. I to nie dlatego, ze nie umiem.