Moje lewe ucho nie nadaza. Za busem, za sniegiem, za blotem, za butelka, za tym czego nie ma i nie bedzie. Nie rozmawiajmy o nieobecnych, nie rozmawiajmy w ciszy. I tak nie wybacze tego, czego nigdy nie uslyszalam. I choc pietrowe loozko dzis nie skrzypi to i tak jest ciemno, i tak lewe ucho nie nadaza. Chyba cos zgubilam. Kolejny raz, gdy lewitowalam.