Ewa. No bo najpierw to byla Ewa i nasza zazdrosc o nia. Poozniej byla cisza, nasze slabe glosy odbijajace sie od scian. Tyle nam zostawila. I jeszcze prezent zawiniety w zloty papier i kokarde. Ona byla pierwsza rzecza. My bylismy jej. Gdyby nie istniala teraz byloby nam latwiej o niej nie myslec. Przeslizgac sie po prostu pomiedzy bialymi scianami. Jesc sobie w kuchni ciastka z cukrem, wycinac laurki. Gdyby mozna bylo tak sobie powycinac ze wspomnien jej pieprzona nietknieta twarz. Gdyby mozna bylo nie podpalac tej niebieskiej firanki.