Ona juz wie. Na metalowym krzeselku to musiala byc smierc. Tak jak teraz bedzie nowe zycie. Bedzie musiala obciac wlosy, otworzyc zyly i skoore, i pozwolic sie wypelnic. Juz nigdy nie bedzie patrzec na ich piersi w ten sam sposoob. Oczywiscie, jezeli przezyje. Czasem widzi go przez okno. Jak przepasany ploociennym workiem sunie chodnikiem. Jak uderza laska w ziemie. Jak poprawia okulary. Czasem zasypia pod jej drzwiami. Tak wyraznie slyszy wtedy jego sen i drapanie. Czasem nawet ja to wzruszy, jednak potem zawsze odwraca sie na drugi bok. To kogo trzyma w szafie jest pomiedzy nia a jej szafa. Nie zagladaj, nie wesz, nie niuchaj. Kupuje buty jakie chce. Jest taka jaka chce byc. Nie wazne, czy nalozy szpilki, czy bedzie chciala miec dzieci, czy rozkraczy sie przed toba na 2giej randce. Nie musi udawac, jesli nie czuje sie z tym dobrze. Nie obchodzi jej, co o niej myslisz. Po prostu nie musi.