J.C. moowil, ze niedlugo umrze. Siedzielismy sobie w przytulnej knajpce, cieplutko, a na dworze znoow pizdzi. A tam fajeczki, wineczko, a on, ze koniec jest bliski. "Kochanie, poczekajmy do premiery nowego Radiohead". A on na to, ze nowy Morrissey mu wystarczy. Ze te fajeczki, wineczko, Morrissey i mooglby chciec zatrzymac czas. I to oznacza koniec. Ze nic dobrego juz nie moze nadejsc, ze nie ma juz na co czekac, ze czas odejsc. J.C. lubi dramaty, wszyscy to wiedza. J.C. kochamy wszyscy. Prawdopodobnie porwiemy mu rekawy koszuli, zeby nas znowu nie opuszczal. Albo przekupimy wineczkiem cudownym. Jak zwykle o tej porze roku.