Stopnialo powietrze, stopnialy zapachy. Wczoraj miasto pachnialo oranzada w proszku, dzisiaj pachnie mokrym drewnem i takie szare. Moze dlatego, ze wciaz wlooczymy sie tacy w zalobie. Z wiszacymi ramionami, wydlubujemy sobie na czolach to, co moglo sie zdarzyc. Sterczymy na przystankach wieczorem i gapimy sie na mrugajace swiatla. Dlaczego wszystkie samochody wygladaja wciaz tak samo??