Najpierw przyszly sny. Takie o lataniu i o liniach wysokiego napiecia. Potem zsinialy mi uda w bialej pianie i myslalam, ze zdechne. Kiedy pojawily sie mlecze mialam nadzieje na swiety spokooj do konca kwietnia. Ale zaraz nadeszla woda. Brazowa rzeka wijaca sie pomiedzy suchymi grudami ziemi. Nadeszly biale kwiatki sniegu ukrywajace sie w dlugich czarnych wlosach. Nadeszly stare mury rozsypujace sie na rudo. W pochodzie 1wszomajowym, w bialych czeszkach jakos dodreptalysmy do studni. Woda byla czysta, mozna bylo umrzec na kamieniach.