On moowi, ze sie tnie czasem, gdy czuje sie niefajnie. Ja patrze na niego; ma obie rece i calkiem normalna twarz. Ja tylko zapycham sobie czas: nowymi dlonmi, woodka i winem, moowie. On pyta, czy chce zobaczyc jego sznyty. Ogladamy, wiec jedna po drugiej. On moowi, ze czuje sie mulina wypchany czasem. Dlatego chcialby sie porozcinac. Wydlubac, zaszyc, uprac i wysuszyc. Patrze sobie na jego obgryzione paznokcie. Dzieci w Sudanie umieraja z glodu, moowie. Mijaja nas dwa kufle.