Zawsze jezdza tylem, zawsze trolejbusami. Wyciagaja szczuple szyje i przez szybe podgladaja napisy na przystankach. Ostatnio zauwazylam, ze nie wiaza butoow. Wcale nie wiaza. Nie traca czasu. Kiedy ja wciaz go marnuje bawiac sie nicia dentystyczna. Oni trzymaja sie za rece przy kazdym otwieraniu drzwi. Jakby za chwile mieli gdzies uleciec. Ale nigdy nie ulatuja. A wyglada to naiwnie. I zawsze kasuja jeden bilet. Bo czasem sa jedna osoba. A czasem trzema.