Ci ludzie chowaja sie za bardzo wysokie drzewa, kiedy odchodza. Oni tak maja. Potem slesz im pozdrowienia od smuklych galezi, na ktoorych zawisli na tych starych, pozoolklych, pocztowych kartkach. I gdy wyswietla ci sie czasem na powiekach letniej nocy widzisz ich jakby wygladali zza pozoolkych lisci. Odmachuja Ci czasem.