Kiedy wyszlam z mojej matki polki jak male nieowlosione zwierze byl snieg na dworze i dziennik w telewizorze, kiedy obroslam wlosem, gdy podkasalam rekawy i do roboty, zeby pluc do jogurtoow poszlam, kapitalizm nastal, kult zlotoowki tej srebnej i czarnych leginsoow, gdy nie wystarcza mi entuzjazmu i piany na caly ten halas, kiedy palcem cienie na powieki nakladam i nowa torebka, i szmineczka, i koraliki, kiedy cel w zyciu odnalazlam, zeby pracowac, zeby nowe buty kupowac, cale tabuny ze skoor zwierzecych i bawelny w blocie utytlanej, kiedy jest teraz od zawsze.