"Ta inwazja duchowych wydzielin nawiedzala mnie raz na sezon. Podczas cieczki z mojego moozgu przez cala dobe saczylo sie cos nader podobnego do zuzytej krwi: wspomnienia o niewypowiedzianym, obiecanym i nieprzejrzanym. (...) Podczas menstruacji najczesciej tepo siedzialem i cieklem. Siedzialem w pokoju zagraconym starymi zeszytami, pogniecionymi papierami, zapisanymi roownaniami reakcji utleniania i redukcji, brudnymi sloikami po majonezie z zaschnietym, zooltawym osadem na sciankach, zlowieszczo poczernialymi menzurkami, okruchami potluczonych proboowek, dlugimi wlosami, wypalonymi zapalkami, niedopalonymi papierosami, starymi oblepionymi brudem kapciami, nieswiezymi okruchami czerstwego chleba - wsrood calej reszty tego sympatycznego goowna, tej denerwujacej, natretnej chujni siedzialem i gapilem sie w sciane. I wszystko mi wisialo. Cieklem."