Kosminek nadal cuchnal moczem, chlopcy rozebrali przystanek i ukradli papierosy, nad Dziesiata zapalili suche liscie, spooznil sie autobus, mezczyzni kopali doly, rury wyjmowali, buraki cukrowe plynely przez Weglin, pan na traktorze, buraki na przyczepce, on splunal dwa razy, Aleje Krasnickie ani drgnely, nad Majdankiem znowu mgla wisiala, nad zoolta trawa, albo nad popiolem, zabladzil czerwony trolejbus, ja bylam pijana i przeklnelam, stalismy na Widoku, przed nami byl las tylko, za nami szosa sie skonczyla.