To nie my sie zmienilysmy, to swiatla sie zmienily na tym skrzyzowaniu. Gdy stalysmy z rekami w kieszeniach, zulysmy gume i rozgladalysmy sie wokolo. Za Jimem i za Paulem, i malinowymi papierosami. I teraz rece mi wiedna, gdy na Was juz nie patrze. Bo czasem nie da sie naprawic za pomoca Martini i bezbarwnej tasmy ani moich butoow, ani waszych mysli.