Tego dnia pozarl mnie brazowy niedzwiedz. Na ten temat nie moge byc powazna. Nie mozna byc powaznym gmerajac w czyis trzewiach.
Tego dnia otworzyli Twoja glowe taka piekna dlutami i nozami, rekami w gumowych rekawiczkach, zwinnymi palcami i powyjmowali z niej druty roozowe i zielone kordonki. Poukladali je na tacce srebrzystej, obejrzeli, powachali. Potem zalepili czaszke. Taka gladka, delikatna, obwiazali sznurkiem, zakleili tasma.
Tego dnia pozarl mnie brazowy niedzwiedz. Soki zoladkowe poplamily mi sukienke.
Tak bylo.