Dzisiaj jest tymczasowo, nie rozgosci sie na twojej wersalce. Bede spala kroocej, bede pila wiecej, zloze przeciwsloneczne okulary. Ciala do ziemi ich powtykaja, ktos wlozy sobie zatyczki do uszu, ty spojrzysz na mnie znowu jakbys zawsze wiedzial lepiej, chcialabym miec na imie Kim. Odgarna snieg w cholernej Hiszpanii, zapala swieczki, bedzie cudownie, odrosnie laka, mozesz juz dzis mnie w smierdzacej rzece utopic.