Wypuscila male biale krooliki z klatek i nastepnego dnia pozagryzaly je wilczury sasiadoow. Puszczala statki z biletoow w kubku z kakao. Nie potrzebowala grzebienia, ani ginacych na wojnach mezczyzn, ani tych ginacych w centrach handlowych, ani tych przeganiajacych ja ze starych drzew. Biegala na wyscigi po cmentarzu, ale czasem potykala sie o nagrobki, z kolana krew wybuchala i wybuchala dziura w rajstopie zielonej. Dziwila sie zawsze, ze dusze mieszcza sie w marmurowych pudelkach. "Widocznie nic nie jest tak duze, jak sie wydaje i jak moowi babcia". Raz zjadla dmuchawiec i caly sloik kiszonych ogoorkoow. Cala noc ja mdlilo.