Weszla dziewczyna w turbanie i wlaczyli wiatrak, polali woodeczke, zaspiewali, dziewczyna w sandalach o noge stolu sie potknela, dziewczyna w szpilkach nie zakryla sukienka koscistego tylka i nie zeszla wcale po schodach. I staneli na balkonie i popiool strzepywali za balustrade, moowili o nieobecnych i bankowych kontach, i na wiatr twarze wystawiali i na oloow. Mierzyli welony w kiblu, utrwalali lakierem fryzury i palcami poprawiali makijaze, i nie-celowali do muszli, i wody nie spuszczali. Klepali sie po tylkach, calowali sie w policzki, wylewali wino. Glaskali dzika na scianie i bylych narzeczonych, i zmarlych przyjaciool. Pot kapal na podloge, to tez bylo niezmienne. Jak zawsze.