Znowu pada podczas jej parady. Chociaz u bogoow zamawiala slonce i toster, i suchosc miedzy nogami. I kleczala wczoraj caly poranek i cala niedziele, i wycinala serca z kolorowego papieru, i woda swiecona umyla sie cala. I teraz idzie taka czysta i umalowana. Obok niej kolorowe parasole i kazachska dziwka wyprostowana. I balony i neony, i dlonie w piesci zwiniete. I gra zydowska kapela i nietrzymajacy pionu rastafarianie walaja sie na drodze. Jej stopy w zielonych szpilkach cale opuchniete, przezroczyste krople na chodniku porozbijane.