Cala droge na piechote za brudna szyba tramwaju. I na trawie z plastikowa butelka, i z oczami pelnymi fajerwerkoow, i na wale przeciwpowodziowym, ktoorego nawet nie zauwazylam po lewo. I na kupie ziemi ze lzami w oczach, i w windzie z wielkim lustrem, wciaz za szyba brudna. I nad sloikiem z petami, i z reka w dziurawym zlewie, i sluchajac oddechoow za plecami, wciaz za szyba.
Mysle sobie: wez mlotek, rozbij szybe, polooz reke na Matce Polce, wszystko odplynie.