Z jej ust wylatuje czasem stado szaranczy. Ty to chyba nazywasz rojem. Czasem sciana bezglowych owadoow, czasem nocnych motyli, lapiesz je w siatke. Czasem patrzysz na nia, gdy sie rozpedzi i mija, i nie odwraca. Czasem ciagniesz ja za rekaw koszuli, gdy ma zamkniete oczy i czasem zupelnie ja gubisz. Czasem na kleczkach szuka swoich malutkich czesci po calym dywanie. Przestawia meble, otwiera okna, rozrzuca ubrania. Czasem jest calkiem zlozona i wyprasowana, i prosta. Czasem konczy za Ciebie zdania, czasem sie spooznia.