2007/10/08
Krazyla po lesie. Dookola caly czas te same drzewa; wciaz dobrze pamieta ich zapach. Zanim dotarla do szosy i zobaczyla niebo, Pan Uzyj-mnie zaplatal sie w bluszcz. Minela go bez slowa. I strach nie przyszedl od razu. Dmuchane zwierzeta trzymaly ja za rece, a ona modlila sie o to, zeby zaczac krwawic. Cala noc i caly poranek.