Niebo przykryla zupa mleczna. Chwile wczesniej trzymalismy w garsci swoje palce, chwile poozniej wypompowywalam z oczu slona wode. Chwile poozniej wygrzebalam z kieszeni instrukcje obslugi (wtedy w lazience, wtedy na podlodze). Wyciagnelam pogieta gwarancje. Ale wtedy ja juz to wszystko widzialam. Jak zostawiam Cie na wersalce, jak wyrzucam z siebie wszystko co niestrawione. Bolaly mnie palce, Twoja twarz w mroku, wyjrzalam przez okno i zrobilo sie cicho.