2008/02/17
Kiedys to byla inna laka i inny zachood slonca. Stala twarza do rzeki i droga byla jeszcze zuzlowa. Jego juz nie bylo. Nie bylo wcale jego obgryzionych paznokci i polamanych papierosoow. I jego cialo gestnialo. Ona stala twarza do rzeki. Myslala o tym, ze przeciez mogla zdjac majtki, przeciez to tylko chwila byla. Teraz tez stala. Chciala schowac do kieszeni Kosowo, ale tam Twoja reka tkwila. Ciepla. I inna laka. I inne zachody slonca.