2008/02/18
Jezusa zawsze tutaj bylo pelno. Jak powietrza. Jezus na kazdej scianie. Na papierze i w drewnianych ramkach. Teraz doszly jeszcze suszone kwiaty i ciezkie zaslony. Kiedys dzieciom ciagle nogi i rece rosly. I zeby co chwila gubily. Teraz trzeba kupic makaron i odmoowic roozaniec. I dzien juz nastepny. Trzeba zaslony uprac i kurz z Jezusoow zetrzec. Dzien kolejny. I cisnienie spadlo.