2008/03/02
Miala nadzieje, ze ktooregos dnia po prostu umrze. Ze beda mogli zawinac go w jakies worki i zakopac. Miala olbrzymia nadzieje, ze gdy go ziemia przykryje to krzyk zniknie. Nie bedzie zadnego dzwieku, zadnego halasu. Zadnych sloow i przeprosin. Bedzie prooznia. Niebieska i doskonala. Czasem sie o to modlila.