"To bylo dobre lato i dobra podrooz", powiedziala. "Nie bylam zakochana." Zatrzymywalysmy sie trzy razy. Raz na siku, raz na obiad i raz na rzyganie. (Wciaz jechalysmy dalej). Ona usypiala na tylnym siedzeniu, ja dreczylam radiowy zakres. "Pamietasz bladozielony sweter? Spalilam go." Czasem odzywala sie czesciej i odwazniej. Raz powiedziala mi, ze ogolila wszystkie miejsca, w ktoorych ja dotykal. Zula tez gume czesto.