2009/01/06
Tamtej nocy zamieszkalas na klatce schodowej. Po prostu wyszlas w podomce. Ze wszystkimi swoimi rzeczami i ze stara bluzka tamtej dziewczyny w rekach. Prawie z zapachem jej spoconej skoory. Z niedowierzaniem. (Nic sie nie stalo, nikt nie rozlal kawy.) Patrzylas w okno i w brudny parapet. W pety sasiada i obsikana sciane. Wlozylas zapalke we wlacznik swiatla. Bylas w domu.
(- Odruchowo zabilem muche.
- Juz zawsze bedziemy kochac sie pomiedzy pietrami.)